Makijaż

Revlon Colorstay 150 Buff – recenzja

by Paulina-
revlon-colorstay-recenzja
Podkład Revlon Color Stay to kultowy kosmetyk, o którym słyszała z pewnością każda kobieta. W Internecie znajdziemy pełno pozytywnych recenzji tego produktu, co skusiło mnie do jego zakupu. Podkład występuje w dwóch rodzajach – do cery tłustej i mieszanej oraz suchej i normalnej. Ja jestem posiadaczką tego drugiego typu i właśnie taki wybrałam.

Opakowanie jest naprawdę solidne. Plastikowa zatyczka, szklana buteleczka i w końcu to, na co czekali wszyscy, odkąd podkład wszedł na rynek… pompka! Producent postanowił dodać ją w chwili wydania nowej formuły podkładu. Jest to zdecydowanie ogromny plus.

Kolor, który wybrałam to 150 Buff. Od razu muszę zaznaczyć, że jest o wiele ciemniejszy od wersji dla skóry tłustej, ale dla mnie idealny. Bardzo ładny, neutralny, bez różowych tonów, przyjemnie beżowy odcień.

Jego mocne krycie mogłoby sugerować, że jest to gęsty podkład, jednak tak nie jest. Konsystencja podkładu jest lejąca, produkt spływa z ręki.
Jeśli chodzi o aplikację, przeszłam trudną drogę, żeby dopasować idealny dla siebie sposób nakładania podkładu. Na początku nałożyłam go dłonią, co dało nienaturalny efekt i stworzyło maskę. Był to mój pierwszy raz z tym podkładem i od razu oceniłam go negatywnie. Nie miałam ochoty go więcej używać i byłam zaskoczona ogromem pozytywnych opinii na jego temat.
Po czasie postanowiłam ponowić próbę, tym razem z użyciem zwilżonej gąbeczki Real Techniques. Efekt już był lepszy, podkład nie stworzył takiej maski, ale stracił na kryciu. W miejscach, gdzie miałam niedoskonałości, musiałam dołożyć drugą warstwę. Po aplikacji gąbkę trzeba natychmiast umyć, ponieważ zaschnięty w niej Color Stay może pozbawić ją tych wspaniałych właściwości!
Ostateczna próba podejścia do podkładu odbyła się za pomocą pędzla i było to zdecydowanie najlepsze rozwiązanie. Piękne, pełne krycie po pierwszej warstwie, bez maski, cera ma lekki połysk i naprawdę wygląda świetnie. Oczywiście, widać, że na twarzy „coś” jest, ale wygląda to naturalnie. Zdecydowanie jak dla mnie będzie to podkład na większe wyjścia (bo w takim celu go kupiłam) niż do używania na co dzień.

Puder utrwalałam podkładem Rimmel Stay Matt i na twarzy utrzymywał mi się do zmycia, co chyba nie zaskakuje.

Czy warto? Powiem tak, wydając na niego 25 nie żałuję ani złotówki, natomiast jeśli miałabym kupić go w drogerii za 60 zł, to nie wiem czy byłabym taka zachwycona. Niemniej jednak, podkład jest naprawdę dobry i z pewnością będzie mi służył przy większych wyjściach lub wtedy, gdy będę potrzebowała większego krycia.

A Wy macie doświadczenie z tym podkładem? Jaki macie na niego „sposób”?

%d bloggers like this: