Makijaż

Paleta Comfort Zone Wet&Wild

by Paulina-
paleta-comfort-zone-we
Marka Wet&Wild to chyba jedna z tych, które cieszą się najmniejszą popularnością w drogerii Natura. Mimo to, znajdziemy w szafie tej marki kilka ciekawych perełek, między innymi jest to paletka Comfort Zone, która zbiera w internecie wiele pozytywnych opinii. Przy okazji promocji, zdecydowałam się na jej zakup i od razu powiem, że wcale tego nie żałuję

Na początku warto zaznaczyć, że nie jest to taka paletka, która zastąpi nam wszystkie inne – zawiera 8 brokatowych cieni i ani jednego matu, a bez tego trudno stworzyć makijaż oka od A do Z Moim zdaniem, jest to ciekawa paletka dla miłośniczek makijażu, które są ciekawe nowych kolorów i chcą po prostu przetestować sobie coś nowego.

Jak widzicie, producent chciał zasugerować nam, w jakich miejscach powinnyśmy aplikować cienie, jednak niekoniecznie stosowałabym się do jego rad Nie jestem zwolenniczką perłowych cieni na łuku brwiowym. Cienie są mocno połyskujące, zawierają drobinki, które podczas makijażu lekko osypują się na policzki, dlatego zalecam robienie makijażu oka jeszcze przed nałożeniem podkładu. Praca z cieniami jest naprawdę przyjemna, są mocno napigmentowane, ładnie się rozcierają i nie zostawiają plam. Konsystencja jest zaskakująca – miękkie, maślane cienie, nabieranie ich to sama przyjemność Jeśli chodzi o trwałość cieni – jest zadowalająca, pigment troszkę blednie, natomiast błysk pozostaje.

W paletce znajdziemy 3 klasyczne cienie, natomiast cała reszta to ciekawe kolory, zupełnie inne niż oferują nam drogeryjne paletki. Najczęściej, w codziennym makijażu używam właśnie tych najjaśniejszych, pięknie połyskują na oczach i rozświetlają spojrzenie. Zieleń wygląda naprawdę bardzo ładnie, nie spodziewałabym się, że tak polubię ten odcień na swoich oczach Największym rozczarowaniem jest dla mnie cień, który miał być ciemnym brązem z czerwonymi drobinkami, a w rzeczywistości okazał się zwykłym, brązowym cieniem. Szkoda, że nie jest tak spektakularny jak duochrom obok, ale z pewnością zużyję go do przyciemnienia kącika czy namalowania kreski.

Największym „smaczkiem” tej paletki jest brązowo-niebieski duochrom, który wzbudza wiele zachwytów – i mogę to potwierdzić, ten cień jest niesamowity! Możemy wykonać nim najprostszy i bardzo efektowny makijaż – wystarczy użyć matowego cienia na łuk brwiowy (musimy pożyczyć go z innej paletki), a całą resztę tworzymy już tylko jednym cieniem. Pięknie się blenduje, w załamaniu uwidacznia swój brązowy odcień, natomiast nałożony na ruchomą powiekę tworzy prawdziwe cuda w zależności od padania światła, staje się niebieski, czasem brązowy, a czasem łączy ze sobą te dwa kolory, sprawiając wrażenie, jakby makijaż oczu zajął nam naprawdę wiele czasu

Moim zdaniem, paletka jest warta swojej ceny. Kosztuje około 20 zł, więc jest to naprawdę niewiele jak za taką jakość cieni. Można nią wyczarować wieczorowe makijaże, a także urozmaicić delikatnym błyskiem te codzienne. Cieszę się, że mam ją w swojej kolekcji i jestem pewna, że często będę po nią sięgać :) 

%d bloggers like this: