Makijaż

Pomadki Essence

by Paulina-
pomadki-essence-2
W paczce od Drogerii Jaśmin znalazłam dwa produkty do ust od Essence do przetestowania. Od razu rzuciły mi się w oczy ich nietypowe kolory

Bardzo podobają mi się opakowania, są proste i klasyczne. Dzięki temu, że są przezroczyste, możemy zobaczyć jaki kolor mamy w środku, nie musimy otwierać ich za każdym razem Zamknięcie jest szczelne, po zakręceniu czuć opór, więc mamy pewność, że produkt nie wydostanie się z opakowania.

Aplikator jest taki, jak w większości płynnych pomadek czy błyszczyków. Dzięki temu wygodnie rozprowadza się produkt na ustach i w prosty sposób możemy dotrzeć do krawędzi.

Essence Vibrant Shock 06 Black Widow

W opakowaniu jest niebiesko-szara, a na ustach lekko zielonkawa, naprawdę trudno określić kolor tej pomadki. Ma delikatny zapach, ale nie jest on wyczuwalny podczas aplikacji. Kolor jest mocno napigmentowany, wystarczy jedna warstwa, aby w pełni pokryć usta bez prześwitów. Pomadka nie zastyga do pełnego matu, dlatego trzeba uważać, bo lubi osadzać się na zębach, a w przypadku tak ciemnych kolorów, jest to bardzo widoczne.

Formuła jest naprawdę komfortowa, produktu nie czuć na ustach. Możemy swobodnie pocierać usta bez „tępego”, kredowego uczucia, które towarzyszy przy używaniu płynnych matowych pomadek. Black Widow ma piękne, lekko matowe wykończenie. Przypomina tradycyjne pomadki, które nie zastygają, tworząc skorupę. Dużą zaletą jest to, że nie wysusza ust.

Co do trwałości, to jest niestety średnio. No ale coś, za coś Gdyby pomadka była zastygająca, z pewnością utrzymywałaby się dłużej, ale byłaby mniej komfortowa i wysuszająca. Po zjedzeniu czy piciu, zjada się od środka, pozostawia tylko kontur. Na szczęście można ją spokojnie dołożyć, bez obaw, że kolejne warstwy będą wyglądać nieestetycznie

Chętnie spróbuję inne, bardziej codzienne kolory z serii Vibrant Shock, bo naprawdę podoba mi się  formuła i to, jak pomadka wygląda na ustach. Niestety, kolor dla mnie jest zbyt oryginalny i nie wiem, kiedy miałabym okazję się nim pomalować.

Essence Metal Shock 02 Hemlock

Piękny, metaliczny fioletowy odcień z różowymi drobinkami. Od razu przypadł mi do gustu. Pachnie intensywniej od poprzednie pomadki – po nałożeniu na usta, zapach nadal się utrzymuje. Jedna warstwa koloru nie daje pełnego krycia, zostawia prześwity. Konsystencja typowa dla błyszczyków – płynny, trudno wyrysować nim kontur, bo rozlewa się poza usta. Myślę, że lepiej sprawdzi się z konturówką.

Po nałożeniu, błyszczyk nie klei się i nie czuć go na ustach. Metaliczny efekt jest delikatny. Kolor na ustach prezentuje się pięknie i dodaje ciekawy efekt w makijażu. Na pewno będę go używać.

Jeśli chodzi o trwałość, to nie można oczekiwać zbyt wiele od błyszczyków Nie poprawiałabym go jednak bez użycia lusterka, bo łatwo go rozmazać i wyjechać poza kontur.

 

Pomadki z Essence to świetne rozwiązanie dla fanów makijażu. Jeśli lubicie bawić się kolorami to idealne rozwiązanie dla Was – oryginalne odcienie i ciekawe wykończenia, a przy tym dobra jakość i niska cena.

%d bloggers like this: