Pielęgnacja

Mixa Hyalurogel – żelowe serum, krem/maska na noc, żel micelarny, mleczko micelarne

by Paulina-
mixa-hyalurogel-zelowe-serum-krem-maska-na-noc-zel-micelarny-mleczko-micelarne

Jakiś czas temu wygrałam konkurs organizowany przez markę Mixa. W paczce znalazłam same ciekawe produkty i dziś chciałabym podzielić się z Wami moimi przemyśleniami na temat serii Hyalurogel. Do tej pory nie miałam okazji używać kosmetyków tej marki, chociaż dużo dobrego o niej słyszałam. Być może będzie to początek mojej przygody z kosmetykami Mixa? :)  

Seria przeznaczona jest do skóry wrażliwej, wymagającej solidnego nawilżenia. Kosmetyki zawierają największe stężenie kwasu hialuronowego, używanego do tej pory wśród produktów marki Mixa. Cała seria została opracowana pod kontrolą medyczną. Producent obiecuje, że ryzyko alergii i powstawania zaskórników zostało zminimalizowane do zera. 

Skóra wrażliwa zazwyczaj źle reaguje na kontakt z wodą i produktami zawierającymi w składzie mydło – powoduje to przesuszenie i uczucie ściągnięcia. Aby uniknąć tych nieprzyjemnych sytuacji i ułatwić wykonywanie demakijażu, w serii Hyalurogel znajdują się żel i mleczko micelarne, można je stosować do twarzy i oczu bez użycia wody.  Producent gwarantuje oczyszczenie, odświeżenie, nawilżenie i zminimalizowanie uczucia ściągnięcia. 

Bardzo podoba mi się opakowanie żelu – dozownik z pompką to idealne rozwiązanie, w łatwy sposób możemy wydobyć produkt. Nie musimy obawiać się, że żel się wyleje, ponieważ wystarczy przekręcić aplikator w drugą stronę, co powoduje zablokowanie pompki. Przezroczyste opakowanie pozwala ocenić ile kosmetyku pozostało w środku. Żel ma dość wodnistą konsystencję i delikatny, przyjemny zapach. Żelowa formuła jest delikatniejsza dla skóry podczas pocierania wacikiem, ale tym sposobem tracimy o wiele więcej produktu. Aby go oszczędzić, rozprowadzam żel dłońmi, co pozwala dotrzeć dokładnie w każde miejsce, ale taka forma zdecydowanie nie sprawdzi się bez użycia wody. Rozpuszczony makijaż rozpływa się po całej twarzy, więc umycie skóry jest w tym przypadku konieczne. Nawet, gdy używam wacik, żel zostawia na skórze lepką warstwę, co dla mnie jest dość niekomfortowe i również muszę ratować się tradycyjnym myciem twarzy w wodzie. Dobrze rozpuszcza makijaż, chociaż nie używałabym go jako jedyny produkt do demakijażu. Ma problem ze zmyciem niektórych tuszy do rzęs i cięższych formuł podkładów i pudrów. Nie wywołał u mnie podrażnień, faktycznie nie ściąga skóry i pozostawia uczucie wygładzenia i nawilżenia. 

Mleczko zamknięte jest w białym, nieprzezroczystym opakowaniu. W środku znajduje się 400 ml produktu, więc całkiem dużo. Szkoda, że aplikator z żelu nie został również użyty przy opakowaniu mleczka, bo jest zdecydowanie wygodniejszy. Tutaj mamy tradycyjną dziurkę i zamknięcie na klik. Mleczko ma lejącą konsystencję, biały kolor i delikatny zapach. Dużo lepiej radzi sobie ze zmyciem tuszu, ale powoduje u mnie lekkie pieczenie oka. Trzeba użyć go kilka razy, aby w pełni pozbyć się makijażu. Po użyciu skóra jest faktycznie nawilżona, ale również lepka, więc użycie wody to konieczność.

Serum ma opakowanie w formie miękkiej tubki. Ma żelową konsystencję i delikatny zapach, jest przezroczysty. Produkt przeznaczony jest do stosowania na dzień i na noc. Ma za zadanie oczywiście nawilżyć, ale także ukoić i nadać blasku skórze. Nakładam dość sporą ilość, ponieważ konsystencja jest taka przyjemna dla skóry, że z przyjemnością wykonuję delikatny masaż. Wchłania się w średnim tempie i pozostawia uczucie lepkości, więc jest świetną bazą pod dalszą pielęgnację. Dodatkowo zauważyłam, że świetnie orzeźwia i delikatnie chłodzi. Po użyciu skóra jest mięciutka i naprawdę wygładzona, bo produkt zostawia na twarzy taki „filtr nawilżający” Naprawdę czuję odświeżenie! Blask również jest zauważalny, ale wygląda to estetycznie i zdrowo. To zdecydowanie mój ulubieniec z tej serii A z kremem na noc tworzy duet idealny :) 

Ostatni kosmetyk z tej serii, który mam u siebie to krem/maska na noc. Znajduje się w eleganckim, szklanym słoiczku z plastikową nakrętką. Ma lekką, ale treściwą konsystencję, łatwo się rozprowadza. Zapach jest inny niż w pozostałych produktach, trochę specyficzny.  Ma za zadanie zregenerować skórę i wytworzyć warstwę ochronną, która przez noc ma odbudować barierę skóry, która w ciągu dnia jest poddana wielu niekorzystnym czynnikom. Nakładam dość solidną warstwę przed pójściem spać, a rano budzę się z maksymalnie gładką i nawilżoną buzią! Nie pozostawia tłustej, niekomfortowej warstwy. Skóra jest miękka, odżywiona i promienna. Odkąd używam tego kremu, zauważyłam znaczącą poprawę – wstaję rano z piękną, odpowiednio wypielęgnowaną cerą.

W serii znajduje się jeszcze krem na dzień, ale obecnie mam ich zdecydowanie za dużo, więc raczej go nie kupię.  Produkty do demakijażu z serii Hyalurogel zdecydowanie polecam do zmywanie dziennych makijaży, bo z ciężkimi, a tym bardziej wodoodpornymi formułami niekoniecznie sobie poradzą. Serum i krem na noc to moje małe hity kosmetyczne i z pewnością będę po nie sięgać na kolejnych zakupach. Taką dawkę pielęgnacji i nawilżenia potrzebowała moja skóra – uwielbiam! :) 

%d bloggers like this: